Jestem super taka, jaka jestem. Sztuka samoakceptacji | Pokochaj siebie | Czy istnieje wygląd zero?

„Jeśli jesteśmy rok w dupie, róbmy tak, żebyśmy z tej dupy wychodzili, a nie żebyśmy w niej zostali” – mówi Karol Paciorek w rozmowie z Red Lipstick Monster. Zdanie mocne, lecz uświadamiające to, jak ważne jest ciągłe odkrywanie własnego ja i dążenie do osiągania szczęścia, do przysłowiowego wychodzenia z doła.

undefined

Sztuką jest zaakceptowanie siebie takim, jakim się jest. Ładnie powiedziane. Praktyka jest inna. Wszystko komplikuje się w momencie, kiedy walcząc o siebie, uderzasz głową w mur.

Czas, w którym żyjemy, globalna wioska, sprawił, że docierają do nas informacje nie tylko z najbliższego otoczenia. Wiemy dużo. Zdecydowanie za dużo. Odbija się to na nas w różnoraki sposób. Jesteśmy przebodźcowani. Wiemy więcej, niż powinniśmy wiedzieć. Cierpimy, ponieważ w mediach pokazuje się życie idealne, ludzie są szczęśliwi i nie borykają się z żadnymi problemami. Arkadia. Wystarczy jeszcze na każdym zdjęciu dorysować aniołki, bo zło nie istnieje.

O życiu celebrytów dowiadujemy się od nich samych najczęściej za pośrednictwem Instagrama. Tutaj sprzedają swoją prywatność. Informacje te wykorzystują serwisy plotkarskie takie jak Pudelek. Swoją drogą, ostatnio dosyć przypadkiem natknęłam się na tytuł „artykułu” na temat Julii Wieniawy i jej partnera. Cytuję: „Przygnieciona miłością Julia Wieniawa pokazuje, jak Nikodem na niej leży (FOTO)”. Dosyć dwuznaczne. Nie takimi tytułami powinny szczycić się portale. Totalna błazenada.

Są ważniejsze sprawy. Na przykład podatek cukrowy, o którym duża część nie ma podstawowej wiedzy, a jego wprowadzenie tłumaczy walką z nadwagą. Bzdura. Ludzie nie zrezygnują z napojów zawierających cukier. Po prostu będą płacić więcej. To kolejne pieniądze do budżetu. Jeden z niewielu podatków, które zostaną wprowadzone być może jeszcze w tym roku. A jak nie w tym, to w przyszłym. Przecież nadchodzi kryzys, który zafundował nam rok 2020.

Zamienię Pepsi na mieszkanie dwupokojowe z ubikacją.

Z mediów typu Facebook czy Instagram korzystamy dla zabicia czasu lub w celu rozrywki, a może i poprawy nastroju. Ta ostatnia przyczyna sięgania po te źródła determinuje w nas poczucie niespełnienia. Oglądając zdjęcia kobiet w kwiecie wieku, które wyglądają lepiej, niż niejedna nastolatka, wzbudzają one w nas zazdrość i niezadowolenie z siebie. A stąd już tylko krok do depresji i innych zaburzeń wynikających z problemów z samoakceptacją.

„Jestem super taka, jaka jestem.” Mogę poręczyć, że te słowa wypowiedzieliście kilka razy, a może nawet nigdy nie ujrzały one światła dziennego. Dlaczego?

Wciąż dążymy do kanonów piękna wyznaczonych przez masy nieustannie przesiadujące w Internecie. Niejednokrotnie jesteśmy okłamywani przez influencerów dzielących się zdjęciami posiłków, których nawet nie spożywają. Światem medialnym rządzi pieniądz i współprace, które go gwarantują. Żadne zdjęcie nie jest rzeczywistością, choćby nie wiem jak bardzo ją naśladowało. To jedynie jeden z punktów widzenia, który chcesz zachować na dłużej. Rzeczywistość jest inna i warto to sobie uświadomić nie później, lecz wcześniej.

Telewizja. Symulakrum. Imitacja rzeczywistości.

Oni wszyscy są tak elegancko ubrani, nie mają widocznych zmarszczek, ich włosy są tak perfekcyjnie wystylizowane, a makijaż podkreśla w nich to, co najlepsze. Mają piękny biust, zgrabne nogi i hollywoodzki uśmiech.

Nie prawda. Mało osób wie, że ubrania, w jakich występują prowadzący w telewizji są wypożyczane, a makijaż jest robiony jedynie na potrzeby programu, w którym dana osoba występuje. Po pracy każdy wraca do domu i zakłada te swoje ulubione dresy.

Jaka jest cena utrzymania tak idealnego wizerunku? To temat na inne rozważania.

Zastanawia mnie jedno. Ponieważ gdzieś tam odgórnie wyznaczono pewne kanony piękna, czy istnieje dzisiaj wygląd zero? Dzisiaj wszystko jest za. Za gruby, za chudy, za niski, za wysoki. Czy istnieje złoty środek, w którym nie ma miejsca na „za”, „zbyt” lub „niedostatecznie”?

Nie, dlatego tak ważna jest samoakceptacja. Babcie i ciotki zawsze instynktownie przyodziewają Cię w „za”, „zbyt” lub „niedostatecznie” i robią to nieświadomie. Chcą dla Ciebie dobrze i postępują prawidłowo według ich punktu widzenia.

Tak naprawdę nikt nie ma prawa Cię oceniać. Nie ważne jest to, co mówią. Ważne jest to, co czujesz. Odczuwasz potrzebę zmiany, dąż do tego. Ale nigdy nie pozwól na to, aby głosy otoczenia determinowały Twoją potrzebę zmiany. Pokochaj siebie. Nikt tego za Ciebie nie zrobi.

Sztuka samoakceptacji polega więc na zaakceptowaniu głosów, jakie słyszysz w najbliższym otoczeniu. Tutaj należy wcielić się w rolę selekcjonera i wybierać to, co jedynie potwierdza Twoje uczucia. Nie możesz zgadzać się ze stwierdzeniami, które według Ciebie nie są słuszne. Musisz zachować zdrowy rozsądek w kierowaniu się opiniami. To Twoja opinia powinna być na piedestale. Nie mówię, że jest to łatwe. Żeby coś osiągnąć, trzeba nad tym pracować.

Miej wywalone, a będzie Ci dane.

Ważne jest to, aby kontrolować siebie i wpływać na decyzje, które podejmujesz. Należy pamiętać o tym, aby w chwili kryzysu nie zaprzestać racjonalnego myślenia. W takim momencie siła w człowieku słabnie. I znów na ratunek przychodzi samoakceptacja, która unosi nas ku górze po największej porażce. Kiedy wiesz, że jesteś siłą, stajesz się nią i potrafisz wszystko przezwyciężyć.

Wciąż uczę się samoakceptacji. To trudna, lecz cholernie potrzebna w życiu nauka, która niejednemu pomogła.

Jestem super taka, jaka jestem.