Zamaskowani pół-wolni. Czy więc wolni? | Godzina policyjna w Sylwestra

undefined

Kiedyś maska kojarzyła mi się z zamachem w sklepie lub banku, gdzie banda świrów z pistoletami wbiega do takiego miejsca i terroryzuje osoby w nim obecne w celu uzyskania gotówki. Obraz, jaki rysował się w mojej głowie opisywał mężczyznę w czerni o krępej budowie ciała z kilkudniowym zarostem w skórzanej kurtce. Facet ten nie miał włosów, oczy rozstawione szeroko, sterczące uszy, krzywe zęby i ten gargamelowy nos. Na jego brwiach widoczne były rany, jakie odniósł po tym, jak ktoś przywalił mu metalowym prętem. Wystarczyło kilka centymetrów, a straciłby oko. Jednym słowem, mój opis pasuje do nieciekawego typa, który maskuje swoje niedoskonałości, a pistolet jedynie dodaje mu pewności siebie, której tak bardzo mu brakuje. Zapomniałabym też wspomnieć o za małej czapce, która starcza mu jedynie na pół głowy. Jest jak peruka dla biednego – ukrywa łysą głowę. Maska była więc dla mnie atrybutem czegoś niebezpiecznego, co wymaga ukrycia się, by stać się incognito. Aż do czasu, kiedy każdy z nas dostał odgórny nakaz ich noszenia. Jak teraz odróżnić złodzieja od nie-złodzieja, kobietę od mężczyzny, znajomego od obcego, uśmiechniętego od przygnębionego, a nawet milczącego od mówiącego?

Zostaliśmy postawieni przed faktem dokonanym. Nakaz noszenia maseczek. Inaczej mandat. To bardzo ważne. KAŻDY musi nosić maskę. Niezależnie od koloru skóry, statusu materialnego lub poglądów politycznych. Zostaliśmy pozbawieni możliwości ukazywania własnych twarzy. Staliśmy się pół-wolni, a więc ograniczeni. Czy wolność ograniczona to nadal wolność? Czy demokracja ograniczona to nadal demokracja? Czy media ograniczone to nadal wolne media? Czy media państwowe to nadal media rzetelne? Czy ograniczone decydowanie o tym, o której mogę wyjść z domu to nadal wolny wybór?

Maska w obecnych czasach przybrała jeszcze jeden atrybut. Stała się walką o prawa, jakie przysługują obywatelowi. Zamknięte usta, to jednak nie zamknięte oczy, które są zwierciadłem duszy. To w nich możemy teraz ujrzeć uczucia, jakie towarzyszą każdemu z nas. Mówią, że kiedy śmiech jest prawdziwy, uśmiechają się oczy. To prawda. Tak samo jest ze smutkiem. Kiedy płaczesz, lecą Ci łzy. Jeśli jesteś przerażony, Twoje oczy stają się duże, a Ty bezbronny i stajesz jak słup soli. Walczysz ze złem, jakie Cię spotyka. Walczysz z obojętnością, brakiem analizy poszczególnych elementów gry oraz niewiedzą, która może doprowadzić Cię do zguby.

Nigdy nie wiesz, co kryje się za maską. Czy jesteś w stanie rozpoznać jakie intencje ma zamaskowana osoba? Taki stan rzeczy kryje w sobie wiele tajemnic. Dopóki nie zdejmiesz maski, nie zostaniesz właściwie odebrany. W tym miejscu chciałabym przestrzec przez sektami, które obecnie mogą z rozmachem wyszukiwać młodych podatnych na manipulacje słowne. Niestety i ja uległam takim namowom. Został mi przedstawiony zupełnie idealny obraz rzeczywistości, który mogę mieć na wyciągnięcie ręki – dobra praca, umiejętności i znajomości, które przybliżą mnie do celu. Była to organizacja studencka. Uwierzyłam w to. Gdyby nie czujność bliskich, wstąpiłabym do sekty. Zupełnie nieświadomie. Tak mało potrzeba, aby zostać zmanipulowanym słowem. To najgroźniejsza z manipulacji. Jesteś pod wpływem człowieka, choć tego nie wiesz. Nie widzisz w tym nic złego.

Ta sytuacja uzmysłowiła mi coś bardzo ważnego. Podatność na manipulacje to cecha ludzi, których dosięga kryzys. Są to osoby zapracowane, zestresowane, o słabym poczuciu własnej wartości, które dążą do osiągnięcia pełni szczęścia, do zmiany. Studenci to olbrzymia grupa o skomplikowanym położeniu życiowym oraz zawodowym. W tym wieku dopiero kształtuje się nasza przyszłość zawodowa oraz prywatna. To okres, w którym imprezujemy, podejmujemy decyzje, imprezujemy, studiujemy, imprezujemy, pracujemy i jeszcze raz imprezujemy. Szukamy ucieczki od życia codziennego, które dla człowieka tak młodego jest ogromnym wyzwaniem. Wielu więc ucieka w zapomnienie.

Okres, w jakim przyszło nam żyć – epidemia i e-życie – wcale nie jest nam na rękę, jak myśli spora część. Komputery zabrały nam ludzi i radość z życia, którą czerpaliśmy od siebie nawzajem. Spotkania na uczelni dostarczały nam emocji, które są tak ważne. Odbieraliśmy wiele sygnałów, natomiast pochodzących nie z jednego, lecz z kilku źródeł, które teraz zastąpiła ta okropna – w moim mniemaniu – maszyna, pożeracz czasu. Zatraciliśmy chęć do dzielenia się uczuciami, które skrywane tak głęboko, stały się igłami od róży, które ranią nasze serca. Czujemy się jak szczury doświadczalne. Laboratorium są nasze domy. Komu zależy na wynikach takich badań?

W Sylwestra wprowadzono godzinę policyjną od 19 do 6 rano. Jednocześnie zamknięto nam możliwość komunikowania się w cztery oczy z rówieśnikami. W wieku młodzieńczym to szalenie ważne. Wtedy kształtujemy swoje dorosłe życie. Kontakt z przyjaciółmi jest o tyle ważny, że redukuje niepotrzebny w życiu stres i nastraja pozytywnie na resztę dnia. Gdzie szukać ujścia złej energii, jeśli nie wśród przyjaciół, na siłowni, w restauracji, w kinie, ani nie na zabawie sylwestrowej, która jest jedynym takim wydarzeniem w roku? Wprowadzam więc termin politycznej odpowiedzialności społecznej za doprowadzenie młodego społeczeństwa do ruiny.

Jak murem w ścianę.

Trzymajcie się, damy radę. Korzystając z okazji życzę Wam wszystkiego najwspanialszego w tegoroczne święta bożonarodzeniowe, które mimo swojej inności, wciąż mogą być piękne i rodzinne. Spędźcie je w najbliższym gronie. Zdrowia i spokoju. Wkroczcie w Nowy Rok z pełnią szczęścia i zostawcie za sobą to, co złe. Pora na lepsze.

Oznaczajcie swoje zamaskowane mordki z hasztagiem #zamaskowani i oznaczajcie @maylinesia na Instagramie, a traficie do mnie na relację.